PRZESŁANIE Z KTÓRYM PRZYCHODZIMY NA ŚWIAT
Pobądź chwilę ze mną w imieniu kogoś kogo kocham ponad ludzką miarę
Dreszcz jakby ktoś trzymał mnie w nieustannym uścisku walki
Nie znam śmierci ani życia cień Boga na mojej twarzy jak szept:
Lękam się że miłość do człowieka przesłoni mi Ciebie
Pamiętam przysięgę groźne nieugięte oddanie się temu
W tembrze głosu można było zrywać kwiaty ognia
Obracać w popiół znikomość i małość by bliżej było do
W tych rękach uderzających rytm przysięgi wzniecano miłość
Spojrzenie Boga dzielące niebo na dwie połowy
Pozwolimy się okiełznać by wynaleźć nową dzikość i nieoswojenie
Nikt nie przekroczy tej granicy niebezpieczeństwa by zbliżyć się do nas
Nikt nie ogarnie nas słowami by w wypowiedzianym oddalić przeznaczenie
Co zostawiliśmy sobie z naszych obecności staje się tylko echem:
„ gdy jest ci źle zobacz swoją twarz w ostrzu noża”
Nigdy się nie poddamy nawet umierając będziemy tańczyć z ogniem
Zobaczyłam w nim jednego z nich to samo szaleństwo pragnienia
Nieobliczalne groźne niebezpieczne śmiercionośne przerażające
To nic że pochodził z innego narodu i nosił imię w języku który jest mi obcy
Zobaczyłam w nim tę samą przystań co w tamtych przyjaźniach do ostatniego tchu
Do ostatniego niewypowiedzianego słowa bo nie ma słów na to co odczuwamy
Bo nie ma takich słów poza uczuciem które przebyłoby tę drogę do nieba
Te brzegi o które rozbija się szaleńczy ból za nieodgadnionym „o czym marzysz?”
To pytanie przyłapało cię na gorącym uczynku że będąc mężczyzną
Marzysz i płaczesz że będąc wojownikiem Spełnionych Snów
Twoje serce podzielone jest na Niebo i Ziemię
31.12. 2009
Submitted by ewa on 31. December 2009 - 23:49.