LITTLE COSMIC GIRL - GOD'S INTERFACE
Czy moja mała dziewczynka w komunijnej sukience z wiersza „Wstęp” była przedłużeniem tych wszystkich małych zagubionych dziewczynek z piosenek Bowiego? Mała dziewczynka w białej komunijnej sukience, którą unosi w górę by prowokować nagimi udami…Po drodze kolana stawały się coraz bardziej zakrwawione. Dziwne. Ta mała dziewczynka z nad sklepu z porcelaną jakby mieszkała na szklanej górze. Gdy brała kąpiel, do porcelanowych filiżanek w sklepie spadały korowody pieniącej się wody. Kierowniczka sklepu stukała w drzwi jej mieszkania i krzyczała: „zabije panią!”. Czy to ta sama mała dziewczynka, dla której jakiś adorator ukradł z ulicy i przyniósł do domu znak drogowy: ZAKAZ WJAZDU. Lub może to już ta inna, smutna, chora mała dziewczynka, której pod progiem ktoś zostawił czarne dziecięce buciki. Czarne lakierki z karteczką: szerokiej drogi do grobu! Czy to kara za przyjaźń z gwiazdozbiorami? Może na planecie Ziemia znajomość gwiazd jest zakazana i stwarza tyle problemów, że nie można żyć? MAŁA DZIEWCZYNKA? Obce ciało otoczone DNA, gospodarką hormonalną i przebiegłą grą mikroelementów. Zbyt inna i po drugiej stronie brzegu by odbierać na tych samych falach co człowiek. Oni są w błędzie. Oni zawsze są w błędzie. Leworęczni, złotouści, z wyuczonym komentarzem. Czy to ty jesteś małą dziewczynką, o której śpiewał:
Co możesz sama jedna zrobić w świecie?
Martwię się o ciebie
Co możesz powiedzieć?
Co możesz zrobić?
Jak możesz być?
Ktoś przyniósł pod próg jej domu lustro, trzystopniowe lustro, by poprzez trzy stopnie wtajemniczenia dojść do prawdziwej twarzy własnego JA, ON, ONO? Rozbiło się w niej na tysiące kawałków? Do teraz nie wiadomo kto kim? Idealny proces mnożenia bytów ponad powinność, multiplikacja i unifikacja w jednym powtarzalnym motywie :I KNOW WHAT …. Tunel, światło i jeszcze raz światło, szara powierzchnia ekranu jak w kreskówce, ktoś kogoś ściga, tysiące tchórzy JEDNEGO odważnego, tunel? biegłaś razem z nim, z tym odważnym bez twarzy, dla niego nie ma czegoś takiego jak pojęcie „człowiek”, powietrze rysowało znaki waszej rozmowy, deszcz ognistych iskier, bałaś się? – skrzydła chmur ujeżdżanych przez smoki, jawność ukrytego stawała się nie do zniesienia, coraz dalej i dalej, na końcu spojrzeliście na siebie jak dwa Sfinksy. Spojrzeć na siebie oznaczało śmierć. Umarliście, ale za parę sekund znowu ożyliście. Idiotyczne uczucie. Mała dziewczynka z czarnym kotem na złotym łańcuszku. Wiesz przed kim byliśmy? Wiesz w kogo przez chwilę się zamieniliśmy? Wiem. Nic nie mów. Nikomu. Okey? Tunel to twoje podziemia, nieosiągalne królestwo, wielkie, monumentalne, niezdobyte mury wtajemniczeń, obrzędów, modlitw, pocałunków (tych bez użycia ciała). Krew i pogoń za czasem, który minął? Ta krew dopiero wszystko zacznie. Ta pogoń dopiero pozwoliła nam siebie rozpocząć. Zobaczyłam go sprzed wielu lat. Najpierw łabędzie, księżycowy krajobraz i jego twarz. Widziałam cię poprzez twoje wszystkie wcielenia. Tacy jak my wiemy do czego zdolne są słowa. Tacy jak my dobrze poznaliśmy i ludzi i potwory. Tacy jak my wiemy, że ludzi trzeba rzucać na kolana lub na pożarcie potworom. Tacy jak my wiemy, że potwory można kochać. Dlaczego tylko potwory są nam najbliższe? Tacy jak my wiemy, czym jest tunel i czym jest jasność na końcu tunelu.
Co możesz zrobić?
Jak możesz być?
Kochanie, bo będziesz zaskoczony. Małe dziewczynki wszystko pamiętają. Małe dziewczynki nie muszą być by wiedzieć. Nie tylko ty spadłeś z nieba. Małe dziewczynki ? Cały świat je nienawidzi a one nienawidzą okoliczności. Wypatrują swoją ofiarę z daleka….małe dziewczynki, składają ręce jakby się modliły, ktoś obok pyta z przekąsem: „bola rączki?” To „LUDZKIE” pytanie jakby były na jakiejś arenie, między walką i uśmiechem cesarza, między tygrysami, które rozszarpują ludzkie ciała a ogrodem z dwoma tysiącami róż, gdy z jakąś księżniczką zamawiają lody passion….jeszcze bardziej wiedzą do czego zmierzają, ich logika jest jak konstruowanie nowego świata, jak doskonalenie kodu genetycznego swoich sług - słów, jak rozprzestrzenianie siatki znaczeń i możliwości wypowiadania i materializowania myśli. Jakieś długi? Ktoś komuś? Kto i komu? Kto komu się bardziej podoba? Nudno mi. „In fast food living nostalgia” Nudno mi. Ludzie są jak baterie słoneczne, sugerują, że wiedzą i rozumieją, mówią, że mają swoich bogów. Nudno mi. Ludzie nic tylko się modlą i modlą, nie rozumiejąc czym jest słowo. Nudno, jak tu strasznie nudno. Ludzie nie znają się na ekonomi ciała, rozmieniają się na drobne, pieprzą się po kątach naszego zadupia wszechświata. Nudno, nie rozumiesz? Przecież jest coś więcej niż stopy i ręce, dotyk czegoś, czego dopiero trzeba nauczyć się widzieć. Domy i przedmioty lamentują, sięgają po język ludzi, przedostając się wąskimi, krętymi korytarzami znaczeń, gestów myśli i ryzyka wyobraźni. Kto to zrozumie? Tobie zawsze jest nudno, nawet wtedy, gdy kończy się świat. Nawet wtedy, gdy rasa ludzka jest na wymarciu. Rozpacz? To idealne dla ludzi. Oni się tym parają. „To” nie zna reakcji ludzkich. „To” podgląda jak wytwór jej wyobraźni staje się realny. Tak, za ciebie, za mnie, za sponiewierane ciało matki, ojca, za Ojca, małe dziewczynki też mają swoich tatusiów, bez względu czy nazywają ich skurwysynami, wampirami czy bogami, małe dziewczynki wiedzą czym jest upokorzenie, znają manipulacje bezprawia, znają to wychodzenie układom naprzeciw, znają te potyczki z przewrotnym: zastraszanie, pranie mózgu, psychiczne narzędzia tortur. Małe dziewczynki wiedzą, że w sumie nie mają szans, że są tylko małe, i w dodatku dziewczynkami. Ach! To znaczy, że mają się poddać? To znaczy, że mają służyć jako potulne samice jakiemuś samcowi? To znaczy, że uznają ich istnienie za normalne jak zostaną dziwkami? Małe dziewczynki, może ta, która przeżyła katastrofę samolotową? A może ta, którą zgwałcono, bezkarnie, ot tak dla zabawy, żeby było weselej na osiedlu, żeby ludzie mieli o czym rozmawiać, żeby dać jej nauczkę, żeby oduczyć ją wierności samej sobie. Małe dziewczynki – te żałosne, znerwicowane, omdlewające, zeznające na policji by znów zostać upokorzone, wyśmiane, „aha”, „aha”. Małe dziewczynki, wiedzą, że żyją w państwie bezprawia, że jedynym prawem będzie samosąd. Jedynym prawem smak krwi w ustach, czują to, umieją wskrzeszać zmarłych, potrafią przywołać kolejne pokolenia, w tych małych sercach małych dziewczynek mieści się cała nienawiść wszystkich skrzywdzonych pokoleń, dość udawania, że jest scena, idol, wielki spektakl i aplauz publiczności! Nie ma sceny, runęła z wielkim hukiem, nie ma idola, dostał tak jak wszyscy w pierdol, nie ma spektaklu bo okazało się że to wielki blef, a publiczność? Jest po to by ze swoich mechanizmów myślenia wybudować nam wehikuł, na którym uciekniemy do nieznanego nikomu wymiaru. Ale po co, ty wolisz liczyć bransoletki na swoich szczupłych przegubach, ja wolę śpiewać swoje smutne piosenki. Stajesz się tym kim jest ten kto jest obok ciebie? Przeobrażasz się w bliskość napotkanego obiektu? Przypadkiem czy z poczuciem oddania i miłości? Miłość? „Pani jest myszką”, tak kochanie, jestem myszką, takim interfejsem komputera, wiedza wieczności naciska mnie a ja demobilizuję środki ciężkości. Jestem myszką włamuje się do wszystkich możliwych systemów i przełamuje wszelkie klucze i zabezpieczenia. Jestem organiczną myszką do przestawiania faktów i reinterpretacji wszystkiego co było. Nic nie ujdzie mojej uwadze. Zakołysze waszym światem. Będzie jak na karuzeli. Wesoło. A potem pochwalę się, że mam idola czyli siebie. Ktoś powie: kurwa, idź do spowiedzi!
Będę myszką przegryzę wszystko twoje przekaźniki neuronowe. „PANI jest myszką”? nie, jestem zgwałconym kawałkiem mięsa. Zastraszonym epicentrum psychiki i wszechświata. Jestem małą dziewczynką, która stała się bardzo stara. Może starsza od świata. Bo czym jest wasz świat? Fallus i wagina? Ten facet zaprowadził mnie do ZOO a potem długo onanizował się jęcząc: „jaki jestem podniecony”. Małe dziewczynki brzydzą się ciałem na usługach seksu. Zastanawiają się co to jest - to coś między nogami? Najgorzej gdy wyznanie ma się stać zeznaniem. Pani sierżant co słucha zeznania wolałaby w tym momencie słuchać wyznania itd. Zeznanie chciałoby usłyszeć coś adekwatnego, coś co zasługiwałoby na to by świat był światem, ale organ sprawiedliwości jest tylko organem, a od prawdziwej Sprawiedliwości można usłyszeć tylko skomlenie: Boję się o ciebie, boję się o każdego, kto we mnie wierzy, że rozczaruje go moja bezsilność. Boję się, że mój świat jest falsyfikacją. Boje się, że moje marzenie mogą tylko śmieszyć. Boje się, że moje myśli nie należą do mnie, ale do ogólnie przyjętych sposobów myślenia. Nie, ale ty myślisz inaczej. Jakoś tak inaczej. Taka mała dziewczynka, która jest moją imitacją. To małe dziewczynki nie mają ciała? Wymiana jest prosta. Ciało streszcza się w kilku liczbach i w kilku literach. Mów mi: codzienność. Mów mi: nigdy. Przyjdę do ciebie, przyniosę ci dzbany, w które historia nalała napój przeznaczenia. Czy będziesz wbrew sobie? Czy wbrew sobie przekreślisz w myślach to co ma być zapisane? Wbrew sobie? Może wobec. Może na przekór temu, co czyni cię dla ludzi niezrozumiałą. Może za tą bezcielesną wiernością, za tym bezcielesnym oddaniem, za tym bezcielesnym przynależeniem do Innego ukrywa się... Choćby mieli cię wyśmiać, choćby mieli cię kamieniować, choćby mieli cię zabić, choćby mieli cię odrzucić, choćby, choćby, to tylko słowa i czyny, bezwartościowe obnażanie tego, co ludzkie. Stopniowalność zła, regeneracja dobrych chęci, COŚ WIĘCEJ? Wrzuć monetę to dokończę: MY LITTLE GIRL….
Ewa Sonnenberg&cosmic face
< >< ><-->
ewa, 26. listopad 2009 - 17:40
