Ewa Sonnenberg – pomiędzy poezją i filozofią
Od twojego ostatniego tomiku Lekcja zachwytu w twojej twórczości doszło do pewnych zmian w tematyce, formie wiersza, obrotu do filozofii, mistycznej i Wschodu. Dlaczego?
Lekcja zachwytu była lekcją uważności i dostrzegania. Po takiej lekcji jakby jest rzeczą naturalną pójście w kierunku estetyki filozoficzno mistycznej. Uważam że nie można ograniczać swojej poetyki do jednego rozwiązania. Szukam wielu dróg i wielu rozwiązań dla przekazu poetyckiego. Poezja to nie tylko jeden pojedynczy wiersz ale napięcia między kolejnymi wierszami i tomikami. Dlatego też moja poezja jak i ja przechodziła i przechodzi wiele metamorfoz. Jest w niej kilka punktów zero od których zaczyna się coś absolutnie innego. Są to punkty zwrotne które dotyczą każdego z nas podczas życia. Mistycyzm jest mi bliski od zawsze. Mistycyzm to nie jest nauka, to pewien rodzaj przeżywania świata. Widzenie tego co jest niewidoczne. Jest mi bliski mistycyzm zarówno zachodu jak i wschodu. Co ciekawe, oba te rodzaje mistycyzmu mimo to że dysponują różnymi językami mówią o tym samym. W filozofii zen odnalazłam coś co jest bliskie mojemu sposobowi odczuwania świata. A postacie Dogena i Ikkyu, Hakuina, Bascho czy Issy inspirują mnie, i wielokrotnie uczą jak być. Mistycyzm na poważnie zaistniał w momencie kryzysu jaki przechodziłam kilka lat temu. Dzięki filozofii zen mogłam się pozbyć swojego zranionego ja, ponieważ w zen – ja - nie istnieje. Nie ma podziału na przedmiot i podmiot. Był to okres w którym wszystko porzuciłam i przeprowadziłam się do innego miasta aby zacząć wszystko od nowa. To od nowa budowałam właśnie na filozofii zen. W tym okresie powstało Pisane na piasku. Książka w której najważniejszy jest dialog, przy czym rozmowa ta przebiega na wielu płaszczyznach: rozmowa z ukochanym, z przyjacielem, z Absolutem. Gdzie ja i ty stają się jednym TY.
Podstawą twojej poezji jest rytm, obraz muzyczny, składnia muzyczna. Tym różnisz się od poetów swojej generacji. Nie tylko w Polsce. Czy tu chodzi o twoje studia filozofii, po skończonym konserwatorium albo o szerszym zainteresowaniu Wschodem, szczególnie Japonią? Po dokładnym opanowaniu kultury, literatury, filozofii Zachodu.
Zdarza się przed napisaniem wiersza że słyszę go w formie frazy muzycznej. Liryka jest substancjalnym odpowiednikiem muzyki. Trudno, więc, nie łączyć poezji z muzyką. Ważne są rytmy. Każde miejsce, zdarzenie, emocje maja swój własny rytm. Każdy człowiek ma swoją muzyką. Ważna jest umiejętność słuchania tych rytmów i tej muzyki. Hildegarda z Bignen mówiła że muzyka jest językiem Boga. Wiersze to takie małe partytury a każdy czytelnik interpretuje je na swój sposób. Kiedyś miałam sen w którym ktoś moimi wierszami–partyturami dyrygował wiatrem! Kto wie czy głębia wiersza nie opiera się właśnie na muzyce. Bo forma to nie wszystko jak ktoś powiedział: nawet najpiękniejsze opakowanie jest na nic jeśli pudełko jest puste. By wiersz żył musi w nim istnieć rytm. Poeta musi się stać jednym z pisanych wierszem i rytmem. Musi stać się swoim własnym wierszem.
Oprócz poezji piszesz eseje o pisarzach i artystach. W wierszu. Co przedstawia rzadkość. Wkrótce wydasz książkę z tymi tekstami. Co odkryłaś w tej nowej formie literackiej?
Esej jest dla mnie forma w której czuję się w pełni wolna. Wiersz narzuca pewien schemat, konstrukcję i pewien punkt wyjścia i dojścia. W moim eseju panuje pewna swoboda. To nie ja prowadzę materię słowną to materia słowna prowadzi mnie. Jest to jakby rodzaj apeironu, bezkresnej przestrzeni w której mogę zmieścić cały chaos współczesnego świata. Być może za pomocą eseju można odkryć nową formę dla literatury. Piszę cykle esejów o mężczyznach którzy mnie fascynowali i inspirowali. Da Vinci, Cocto, Bakon, Rembaux, Michał Anioł Ostatnio zaczęłam pracować nad esejem o Witgensteinie. Punktem wspólnym w esejach jest to że wszyscy ci artyści byli homoseksualistami.
Piszesz i poezję dialogiczną. Pewien rodzaj traktatów poetyckich, których w literaturze polskiej stosowało mało poetów. Szalenie wymagającą formę. Co cię skłoniło do tej formy? Dla czego w swoim najnowszym tomiku wybrałaś Bascho jako swojego rozmówcę, nazwawszy rozmowy z nim «listami»? Czy tu chodzi o pisanie poezji i równocześnie o jej interpretację ? Czego uprawiała tzw. pierwsza awangarda.
To było pewnego zimowego wieczoru na krańcach Krakowa, owinięta szalikami, pijąca herbatę malinową, z zapaleniem zatok czytałam Basho. I nagle odczułam że chciałabym z nim porozmawiać. W ten sposób narodził się pomysł pisania do niego listów. Sam pomysł uważam za ciekawy, ale realizacja okazała się bardzo trudna. Dialog jest dla mnie bardzo ważny, bo jest wyjściem ku czemuś, wyjściem na spotkanie z Nieznanym. To wyjście ku drugiej osobie jest wyjściem ku samemu sobie, bo przecież w rozmowie z drugim człowiekiem dowiadujemy się kim jesteśmy. Wracając do Basho pomyślałam że moja pustelnia może porozmawiać z jego pustelnią. Moje wędrowanie z jego wędrowaniem. Moja pustelnia ukryta między obłokami może odnaleźć jego pustelnię osiemnastu widoków. I tak nasze pustelnie zaczęły się poszukiwać....
Powiedziałaś że piszesz ostatnio prozę. O jaki typ prozy chodzi, tj. w jakim stosunku ona do twojej poezji? Czy dopełniają się i w jaki sposób?
Proza którą piszę jest dla mnie zagadką. Jest to coś co było we mnie głęboko ukryte i pod wpływem jakiegoś impulsu zaistniało na kartce papieru. Nie jest to jednak typowa proza, ale rodzaj monumentalnego poematu o samotności i naszej cywilizacji. O paradoksach bytu i tajemnicy miłości, o dramatyzmie życia, który to dramatyzm właśnie jest jego pięknem. Jest to prośba okazania innego sposobu percepcji, wyjścia poza utarte schematy myślenia. Może jest to swoisty rodzaj koanu lub huserlowskiego epoche, wzięcia w nawias tego co jest i ukazanie niewidocznej strony świata. Jest to pewien rodzaj eksperymentu literackiego, językowego i myślowego. Uważam że wszelkie próby unowocześniania literatury poprzez język są zawodne, bo język się starzeje. Przyszłość i to co będzie odkrywcze i nowe w literaturze tkwi nie w języku, ale w zmianie sposobu myślenia. Sądzę że przed ludzkością stoi możliwość zdumiewającego odkrycia nowych sposobów myślenia.
Oprócz rytmu charakterystyką twojej twórczości jest obraz. Jaką teorią obrazu kierujesz się, ze względu na swoje nietypowe wykształcenie? Bardzo mało poetów studiowało tyle różnych dziedzin humanistyki i sztuki. Stąd może niesamowita różnorodność gatunków, podgatunków i «międzygatunków» literackich, które uprawiasz?
Od dziecka fascynują mnie wszystkie dziedziny sztuki, malarstwo, rzeźba, taniec, architektura, muzyka, literatura... Mam w sobie głębokie pragnienie zunifikowania języków owych sztuk, i stworzenia sztuki totalnej, ale nie eklektycznej. Sztuka bowiem jest pewnym rodzajem znaku, i gestem duszy, która próbuje się komunikować ze światem materialnym. Od jakiegoś czasu poszukuję punktów wspólnych między sztukami wizualnymi a literatura. Horacjanskie ut pictura poesis chciałabym odnaleźć w realiach współczesnych. Taką próbą jest moja Encyklopedia szaleńca (opublikowana w Bibliotece pisma Rita Baum we Wrocławiu). Jestem wciąż na etapie poszukiwania formy. Formy która umożliwiłaby wyrazić to co niewyrażalne. Forma podąża za czuciem. Jeśli czucie jest kalekie forma jest kaleka. Jeśli czucie jest prawdziwe forma jest prawdziwa. Jeśli czucie jest doskonale forma jest doskonała. Prawda odczuwania łączy się więc z prawdą przekazu. Chciałabym by każdy mój wiersz, każdy wers, każde słowo było przedmiotem magicznym i niepowtarzalnym. Wiersze – zaklęcia, które przynosiłyby ludziom szczęście.....Dlatego też w każdym wierszu, w każdą frazę próbuję tchnąć swój oddech. To jakby tworzenie żywego organizmu. Już Arystoteles pisał w swojej Poetyce o organicznym i ludzkim charakterze dzieła literackiego. Wielkim zaskoczeniem dla mnie był wiersz Sylvii Plath, która pisała, że jej wiersz jest martwy. Nie zgadzam się z nią, uważam, że prawdziwy wiersz, prawdziwa literatura żyje: ciałem jest obraz wiersza, metaforyczność oddechem duszy.
Od niedawna jesteś redaktorem poezji w czasopiśmie Studium. Chcesz na jesień opublikować obszerny blok (około 10 arkuszy) poświęcony twórczości młodych serbskich poetów, prozaików, krytyków, filmowców, fotografów... Kiedy zainteresowałaś się ich twórczością?
Uważam że literatura serbska jest bardzo interesująca. Jest to literatura głębi, o dużej wrażliwości poetyckiej. Myślę że dużo można się nauczyć od poetów serbskich. Lubię wiersze Dubravki Djurić, Dejana Ilicia, Vojislava Karanovicia, artystów z mojej generacji. Jestem pod dużym wrażeniem młodych poetów, między innymi Tamari Szuszkić i Any Seferović. Ostatnio czytałam książkę Marii Knerzević Ekaterini. Wydaje mi się bardzo ciekawy Vule Zuric. Fascynuje mnie działalność Dejana Maticia. Bardzo wiele robi dla młodej literatury serbskiej.
Byłaś kilka razy w Serbii, w Belgradzie, a niedawno i w Sarajewie i w Słowenii, jesteś zaproszona i do Macedonii i Czarnej Góry. Podczas tych pobytów i spotkań przede wszystkim poznałaś swoich rówieśników. W czym różnią się od pisarzy z innych krajów Europy? Co sądzisz o doświadczeniu wojny przez którą przeszli? Polska tłumaczka tej generacji serbskich poetów, Agnieszka Żuchowska-Arent, swoją niedawno wydaną antologię ich poezji (22 poetów) nazwała Wojna i MP3. Dla czego? Czy tym tytułem określiła istniejącą różnicę doświadczeń, światopoglądów, zainteresowań między wami?
Przeszłam swoją prywatną wojnę i być może dla tego ludzie z Bałkan są mi bardzo bliscy. Wiem czym jest ingerencja w intymność i ingerencja w wolność jednostki. Paradoksalnie, ale ten gwałt powoduje że jednostka jakby zaczyna szukać innych dróg wolności. Sztuka staje się logosem wolności. Entelechia możliwości człowieka. Chyba rozumiem i czuję ludzi z Bałkan. Kiedyś napisałam w wierszu: Dopiero gdy zrozumiesz własną tragedię, zaczynasz być sobą. Być może dlatego ludzie tutaj są prawdziwymi ludźmi z krwi i kości, w przeciwieństwie do ludzi z Zachodu, którzy wydają mi się niekiedy ludźmi ze silikonu. Artyści stąd stoją przed wielką szansą stworzenia wielkiej sztuki. Bo prawdziwa sztuka potrzebuje dramatyzmu egzystencji. Tragizm ludzkiego losu otwiera nową przestrzeń, przestrzeń piękna, grozy i niepowtarzalności.
Starsza poezja serbska dosyć tłumaczona i znana w Polsce. Mówisz że twoim ulubionym poetą jest Vasko Popa. Dlaczego?
Vasko Popa to geniusz wyobraźni. W pełni realizuje formułę poetycką jak najwięcej piękna na jak najmniejszej przestrzeni kartki. Jest przykładem że wielki poeta tworzy swój własny niepowtarzalny świat.
Kiedyś zapytałam Dejana Ilicia jaka jest poezja Vasko Popy a on odpowiedział ze kupił kiedyś jego tomik na jakimś dworcu i tak go pochłonęła poezja Popy że spóźnił się na kolejne trzy pociągi. Dobra poezja to taka przez którą spóźniamy się i na własną śmierć.
Rozmowę prowadziła i przetłumaczyła na polski z serbskiego Biserka Rajčić
admin, 1. lipiec 2008 - 15:46
- Zaloguj się by odpowiadać