Languages

hasła na stronie

Chwile – tryle – motyle

DO – LISTÓW DO – SMOKA DO – KSIĄŻKI

Click the images below for larger versions:
744575038_35d8bba532.jpg

DO – LISTÓW DO – SMOKA DO – KSIĄŻKI 

 

Książkę zaczęłam pisać na przełomie stycznia i lutego 2007 na krańcach Krakowa, wokół była zima, nie wiem ile minus stopni, ma to jakieś znaczenie?  W tych minusowych temperaturach czerwone słońce Japonii i metaliczny błysk księżyca, unaocznił mi bliskość Basho. Lustro mi oznajmiło: NA KOGO PATRZYSZ JEŚLI NIE CHCESZ POŻYCZYĆ MI SWOJEJ TWARZY?

Długo pracowałam, szukałam chwytu, szukałam najmądrzejszej staruchy w sobie, najbardziej przekonywującego królewskiego gestu, najbardziej irracjonalnej i racjonalnej drogi, jak określenie znalezione w kosmosie literackim Akutagawy Ryūnosuke: „Droga Królów” . Konfucjańska doktryna drogi królów-mędrów, drogi Do mistrza, do mistrza? Basho to poeta, który wie czym jest tajemnica księżyca. Niczym Ego Cienia, oś koła, ale od innego pojazdu niż ten, w którym podróżuję. Mów sam do siebie: równoczesne widzenie Ziemi z perspektywy księżyca i księżyca z perspektywy Ziemi: szukałam, drogi ? raczej twarzy i takich śladów, do których pasowałaby moja stopa. Znalazłam swój notes sprzed dziesięciu lat: jest na nim statek i niezidentyfikowana para osób: chłopiec i dziewczynka. Wtedy myślałam, że płyną do lądu, teraz wiem, że oni od tego lądu odpływają….Dokąd?

Szukałam go, udawał że mnie nie zna, udawał, że zmarł, udawał, że jest w niebie. Srebrne włosy mojej babci o błękitnych oczach, dla  której napisałam swój pierwszy wiersz. Uczyła mnie odnajdywać fiołki w miejscach gdzie nie ma nadziei, „one tylko nazywają się kwiatami, ale są kimś zupełnie innym”. Potem fiołki zaczęły kwitnąć za metalową kratą. Epatowanie rozpaczy? W moim śnie pojawiła się babcia i powiedziała: umrzeć to tak jak wyjść z domu na ulicę. Nadaremnie szukałam mojego Basho? Zegar stał się gentelmanem, który próbował uczyć mnie sztuki kochania i sztuki umierania. Jedno i drugie jest kwintesencja piękna…Stawałam się coraz bardziej japońska. Moją duszę chwyciłam jak motyla – usiadł na filiżance z herbatą i pewien aktor zrobił fikołka na scenie. W międzyczasie tragedia grecka przeniosła się na łamy mojego życia. Ktoś we mnie mówił: Godność to umiejętne i eleganckie dźwiganie błędów motłochu. Gdy ktoś cię krzywdzi udawaj, że śpieszysz się na bal do cesarza wszystkich chmur burzowych. Zbiorowe jednostkowe kto kim? Mistrz milczał, sama zobacz, sama, nikogo tylko kara, sama wybierz sama, nie chcę mieć nic wspólnego z tym stuleciem, nawet żaby inaczej wskakują do wody, nawet żaby, zostały opętane przez ludzi. Udawał, że nie rozumie nowoczesności – „zwierzenia maski” wcielał się w Mishimę, wcielił się w biały krokus rozcięty fioletową skazą, wcielił się w ogrodnika z uśmiechem zza szyby, czy stał się moimi snami? Nie tylko nie twoje sny, ty tak nudno śnisz….     Powiedział mi i splunął w moją stronę….potem jako kucharz podał mi mięso w kształcie motyla, proszę jedz, proszę zjedz mnie, jeśli piszesz o mnie, jeśli zamieniasz moje ciało w słowo, zjedz twój mit, no żryj, mam cię nakarmić? zjedz twój nawyk miłości, twoje misterium, twoja świętość, zjedz to i wydal, zjedz to i straw, przemiel na wiele sposobów, a potem narysował krwią drzewo, a potem zamienił je w złoto, złote drzewo, na którym rosną złote jabłka. Jak złoty pył na moich dłoniach: jakby były okładką jakiejś książki. Basho był moją babką w fioletowej sukni w trumnie, „moja wnuczka ma iść tuż za moją trumną i wielką fioletową wstążką we włosach ma zawstydzić królów tego świata”, Basho był rozkładającymi się rękami mojego dziadka, ręce jak szpony zmarłego ptaka przed wieloma światami, kiedyś tymi rękami podawał mi białe muszelki, które zbierał nad brzegiem morza, Basho i moje Bałkańskie podróże, tam też był, na fotelu rozsypany w kartkach, rozsypany w literach na klawiaturze komputera gdy pisał(a)m

List do….List do….

W ten sposób powoli, jakbym pojęła cierpliwość wszechświata, kończyłam pisanie listu za listem, od ciebie do mnie, i ode mnie do ciebie. Listy do i od, czyli Rok smoka w pociągu Galileo Galilei relacji Budapeszt – Kraków 28 maja 2008. Zmęczona i szczęśliwa, że wracam, pościel pachniała domem, którego nie mam, pościel obiecywała, że nie będę klęczeć jak Galileusz…że wciąż się uczę: PISZ OBSZERNIEJ, WYJDŹ POZA KRAJOBRAZ, POZA ZASIĘG TEJ KARTKI, POZA SPOSOBY PRZEKAZU TEJ STRONY ŚWIATA, PRZERZUCAJ MYŚLENIE Z KSIĄŻKI NA KSIĄŻKĘ, ZAMIENIAJ OBRAZY NA WESTCHNIENIA WACHLARZA (w czyich rękach?), NIECH KAŻDE ZDANIE BĘDZIE POCZĄTKIEM KOLEJNEJ KSIĄŻKI, KOLEJNEGO ….w 2009 roku rok smoka zamienił się w Rok Ognistego Smoka, by przejść od jednej Ewy do kolejnej Ewy, od Ewy Joanny do Giordano Bruno, od kaprysów damy do nonszalancji bandyty: śmierć to nie coś co ci proponują, ale coś co ty proponujesz wrogom, nie ma selekcji dobry – zły, jest jedno Ocalenie, i jedno Okrucieństwo.

ALE OCALENIE TO PÓJSCIE NA ŁATWIZNĘ, A OKRUCIENSTWO?  To określenie, które wymyślił człowiek. Człowiek „śmierci stworzyciel” jak pisał Yeats.  Okrucieństwem jest świadomość wołającego i nieświadomość zmowy milczenia – jak światło między słowami:

JESTEŚ MOIM KWIATEM SNU, W KTÓRYM UKRYWAM SWOJE ŚWIATY

JESTES MOJĄ NIE OPOWIEDZIANĄ HISTORIĄ ,

KTÓRĄ NIE MOŻNA ZAPISAĆ NA SPOSÓB LUDZKI

JESTEM TWOIM WOŁANIEM WIERSZA,

W KTÓRYM TYLKO JA POTRAFII SIĘ ROZPOZNAĆ

JESTEM TWOIM BŁĄDZENIEM W SZTUCZNYM ŚWIETLE CUDZYCH SPOJRZEŃ

BY WIEDZIEĆ JAK BARDZO NALEŻYSZ DO MOJEJ ŹRENICY

NIE BUDZĘ CIĘ BO LUDZKOŚĆ MUSIAŁABY PRZESTAĆ ISTNIEĆ

Piękno jest pomiędzy: od Basho, który był dla mnie poetą XVII  wieku do Basho który stał się dla mnie pojęciem uniwersalnym jak pojęcie japońskie „DO”, czyli Tao, Droga. Droga której nie ma, Droga, która jest pustką. Biorę kąpiel razem z Basho, pozwalam mu obcinać moje paznokcie. Mówię do niego: weź je nim minie ta noc staną się talizmanem. Po raz ostatni spotkałam Basho w Trieście, chciałam zatańczyć na środku ulicy, ktoś zawołał: Ewa nie! – kto? no chyba Basho…. „Mu” - kupiłam zapalniczkę w kształcie krowy…Mu – pustka jak okna domu, w którym mieszkał Joyce właściciel słów - walizek (miał swoich tragarzy?),  bo moje walizki słów są cięższe o jeden jego wiersz: „A Flower Given to My Daughter” (napisany czy zerwany w Trieście w 1913 roku), kwiat dla mojego brata, przyjaciela, nauczyciela, czy te określenia jeszcze istnieją? I choćby tym kwiatem było i jest moje ciało - bolesne, rozszarpane - przerażająca tama przed ludźmi, by nie mieli prawa do tych z nie z tego świata, ten czerwony kwiat „ogień bólu”, z którym nie mogę się rozstać bo runąłby most między tym i tamtym światem,  Basho to mój młodszy brat, przebierałam za klauna jego bycie dzieckiem, to On – Basho, uczeń i nauczyciel w jednym zdaniu? Posługujesz się słowem nie znając jego prawdziwego znaczenia. Lekcja zapisana w deszczu. Ktoś ciągnie mnie za prawe ucho, jakby chciał ciągnąć za ucho wszechświat….  Ku czemuś? Pewnie ktoś zapyta: czy ta książka jest autobiograficzna? Ktoś odpowie (ja?): wszystkie książki na Ziemi są o mnie…. Zauważyłam, czyżby Przybysz i Jego córka? Przybysz i jego syn?

Słowa zapierają dech w piersi powietrza.

Powietrze boi się słów….

I choćby ubrali moje palce w kostium pogardy i kłamstwa

I gdyby nawet kazali mi zrobić niepoliczalną ilość ciastek

I wymusiliby abym uśmiercił świat który kocham 

Wskrzesiłabym cię choćbym miała spłonąć  - moja ręka

 Basho to moi bracia (NO NAME NO FACE NO HOME NO HEART), polne kamienie, czerwone maki, błękitne chabry w polach pszenicy zamienione na czerwień krwi, płonąca aleja drzew, wulkany, które w każdej chwili mogą wybuchnąć, moi bracia, zawsze tak daleko ode mnie, zamienieni w łabędzie, w wieloskrzydłe smoki pałające pragnieniem prawdy – PUSTKA –

JAK ŁĄKA i ŁACIATA KROWA Z WYMIONAMI W KTÓRYCH GOTUJE SIĘ MLEKO,…  

gdy wiosna okaże się wiosną tzw. Primaverą, pójdę na spacer w mojej najpiękniejszej sukni z wachlarzem w ręku, usiądę okrakiem na krowie i okrążę wiele razy pałac pamięci, a potem zapukacie do mojego serca, które jest kamieniem, zaproszę wszystkich tych, którzy byli są i będą, tych których nigdy się nie traci, wypijemy razem napój nieśmiertelności i uniesiemy się do (jak brzmi klaskanie jednym sercem?)

Jeśli ktoś chciałby przeczytać tę książkę w której „ROK OGNISTEGO SMOKA” jest jednym ze słów wszechświata - informacje znajdzie na: www.akademicka.pl

  

1. 02. 2010, Ewa Sonnenberg